escape

nie uciekniesz

chwilówka

Czytam i się zastanawiam... Przecież kwota typu 3000zł to nie jest jakaś powalająca suma. Raptem max 2 wypłaty. Czy naprawdę ludzie muszą brać te pieniądze z chwilówek? Ja nigdy nie brałem żadnego kredytu, ani niczego nie kupowałem na raty. Jak mi brakowało na coś, to pożyczałem od kolegów, jak większa kwota to od kilku i nigdy nie miałem żadnego problemu. Zdarzyło mi się pożyczać nawet od własnego szefa. Koledzy mnie dobrze znają, wiedzą że im oddam, więc jak mają to i pożyczą. Zresztą ja sam nie raz też komuś pożyczałem. Myślę, że pożyczenie od znajomych kwoty rzędu 2000-3000 nie powinno stanowić żadnego problemu dla normalnego człowieka mającego normalne relacje z innymi ludźmi Nie zawsze oszczędzanie jest najlepszym wyjściem. Załóżmy, że dostaliśmy w spadku mieszkanie - idealne pod wynajem (3 pokoje, dobra lokalizacja), ale wymaga ono remontu. Koszt 15 tyś zł. Możemy oczywiście oszczędzać, załóżmy, że jesteśmy w stanie odłożyć co miesiąc 200 zł, na remont będziemy zbierać ponad 6 lat! A teraz bierzemy pożyczkę na 15 tyś, remontujemy mieszkanie i pożyczkę spłacamy w 1,5 - 2 lata. Jesteśmy 4 lata do przodu i nie wydajemy na to ani złotówki!Pytanie powinno brzmieć czy pożyczać? Jak nie stać kogoś na podstawowe artykuły/opłaty to pożyczka jakakolwiek to pętla na szyje - wizje przyszłych zarobków/odkucia się czy jak to inaczej można nazwać w większości są złudne. I takie osoby nie powinny brać jakichkolwiek pożyczek - oszczędzać jakkolwiek to może brzmieć przy małych zarobkach lub dodatkowe zajęcie które przynosi nawet mały dochód - na swojej skórze odczułem system bankowo/pozyczkowy jak najbardziej potrzebowałem gotówki to mogłem ale warunki/oprocentowanie było co najmniej wygórowane - jak mi się ustabilizowała sytuacja sami dzwonią z propozycjami o jakich parę lat temu mogłem pomarzyć nic dodać nic ująć (poza wypłatą, bo akurat z moich dwóch obecnych 3 tys. zł. nie będzie, chyba, że liczymy brutto). Nigdy nie wziąłem kredytu. Jak już, zapożyczam się u znajomych, także podwładnych lub przełożonych w pracy czy innych grupach (a oni u mnie, tak też bywało). Jak są normalne relacje, to i znajdą się ludzie którzy potrafią wesprzeć (choć nie ma ich wcale tak wiele). Tu nie ma procentów i oddaje się oraz pożycza zdroworozsądkowo - tyle ile się ma, tyle ile trzeba, ewentualnie nie pożycza się, jeśli się wie, że "pożyczkobiorca" zdefrauduje (najczęściej przepije) pożyczkę.