jak to działa

korporacje

korporacje

taxiW teorii każdy ponosi odpowiedzialność cywilną a nawet karną za szkody wywołane swoim działaniem bądź też zaniechaniem działania. Tyle, że prawo powinno być uproszczone i jasne, a sądy działać szybko i sprawiedliwie. Slawczan Taka jest logika kapitalizmu rynkowego, że silniejszy rekin pożera słabszego. Wolny rynek istnieje bowiem tylko w teorii – w praktyce rynek jest kontrolowany przez najsilniejszych graczy obecnych na nim, czyli dziś przez wielkie, ponadnarodowe megakorporacje. Wolność w kapitalizmie jest wiec tylko iluzją, chyba że się kontroluje jedną z takowych ponadnarodowych megakorporacji.tyle, że firma taksówkarska ma ubezpieczenie OC od zakresu prowadzonej działalności podczas gdy ewentualne dochodzenie odszkodowania od jakiegoś kierowcy Ubera sprowadza się do spraw sądowych. I nie mam na myśli OC za spowodowanie wypadku. Mam na myśli odpowiedzialność cywilną z tytułu prowadzonej działalności (np. taxi ma wypadek i doprowadza do wykolejenia tramwaju, w wyniku czego ucierpi kilkanaście osób; OC od działalności to załatwi, OC kierowcy Ubera nie). Mylisz się też w tym miejscu: „powstaną nowe Ubery”. Praktyka w dziedzinie nowoczesnych technologii pokazuje, że obowiązuje raczej zasada ‚zwycięzca bierze wszystko’ czego przykładami są Apple, FB, MS, Google, Amazon, Twitter …Jako pasażer nigdy nie skorzystałbym z usług takiego „przewoźnika”: kierowcy bez zawodowego prawa jazdy, badań lekarskich i odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej, w tym np. studenci sypiający po 3 godziny na dobę, żeby pogodzić naukę z pracą, pojazdy o bliżej nieznanym stanie technicznym (taksówkarze z korporacji raczej nie kupują lipnych pieczątek w dowodzie rejestracyjnym). W tym kontekście fakt, że w aplikacji mogę znaleźć opinię typu „pan Zenek to jest sympatyczny gość” albo „pan Jurek krzywo patrzył i nic nie mówił”, nie ma dla mnie większego znaczenia. Z perspektywy pracowników takie „Ubery” są natomiast klasycznym przykładem „uśmieciowienia” pracy w imię rzekomej liberalizacji rynku. Warto sobie uświadomić drugą stronę „uwalniania” stosunkowo niskopłatnych zawodów, takich jak taksówkarze, w warunkach dużego bezrobocia: otóż przed „uwolnieniem” ci, których do korporacji nie dopuszczono, w ogóle nie mają pracy, ale tych z korporacji stać przynajmniej na utrzymanie rodziny. Po „uwolnieniu” wszyscy będą zarabiać tak mało, że nikt się z tego nie utrzyma. Im więcej będzie „uberowców” czekających przez 24 godziny na dobę na sygnał w telefonie, tym rzadziej każdy z nich będzie taki sygnał dostawać, a stawki za pracę będą niższe. Klienci też na tym niewiele skorzystają. Na przykład w Warszawie Uber proponuje stawkę 1,4 zł/km, czyli tyle, ile oferują niektóre korporacje, natomiast kierowca zarobi na godzinę 2 razy mniej niż zawodowy taksówkarz. Na pewno nie będzie go więc stać na założenie działalności gospodarczej (bo tylko w tej formie mógłby pracować w Uberze w pełni legalnie), zwłaszcza że najniższy ZUS wynosi w Polsce 1200 złotych miesięcznie niezależnie od zarobków.

A sprawa nie jest taka jednoznaczna bo z jednej strony Uber rozbija zastałe struktury i ciepłe interesiki a z drugiej robi z ludzi małpy na sznurku, które wożą ludzi poniżej kosztów. Bez ubezpieczenia i jakichkolwiek regulacji. Wystarczy, że kiedyś pasażer kogoś zamorduje (na pewno się zdarzy) i będzie wrzask. To gorsze niż prekariat. W 19,20 i 21 wieku była to praca na dniówkę. Efektem będą tłumy na rogu czekające na jakiekolwiek możliwości zarobku. W Polsce zresztą Uber wg mnie nie ma szans bo taksówki przez chaos i brak regulacji są bardzo tanie. Nie ma z czego oddawać 30% za pośrednictwo.